Trzeba (za)bić to zwierzę… Homo crudelis w rosyjskiej publicystyce początku XX wieku
p. 222-245
Texte intégral
Zaiste, chciałoby się powiedzieć, że ludzie są diabłami na ziemi, a zwierzęta dręczonymi przez nich duszami.
Arthur Schopenhauer
Zniewoliliśmy resztę zwierzęcego stworzenia oraz potraktowaliśmy naszych […] kuzynów […] tak okrutnie, że poza wszelką wątpliwość, gdyby mieli oni stworzyć religię, szatanem byłby dla nich człowiek.
William Ralph Inge
1W niniejszych rozważaniach chciałabym się skoncentrować na zagadnieniu etycznego postępowania człowieka wobec zwierząt, które poruszano w Rosji na początku XX stulecia w publicystyce prasowej (reportażach, esejach, felietonach). Głosy na temat powstającego ruchu ochrony przyrody i poprawy losu zwierząt (domowych i hodowlanych) odbijały się głośnym echem zwłaszcza na łamach ówczesnych czasopism 1wegetariańskich: „Естественная жизнь и вегетарианство” [Naturalne Życie i Wegetarianizm], „Вегетарианское обозрение” [Przegląd Wegetariański], „Вегетарианский вестник” [Goniec Wegetariański] oraz „Единение” [Zjednoczenie]. Krzysztof Wojciechowski słusznie zauważa, że:
Ponad sto lat temu rodziła się rosyjska idea ochrony absolutnej, która w swych założeniach ekofilozoficznych była o wiele bardziej biocentryczna […] niż każdy system ochrony przyrody wymyślony w Europie Zachodniej. Idea ta dawała także podstawy do traktowania zwierząt w sposób podmiotowy, do ochrony ich, jak i całej dzikiej przyrody, dla niej samej. Można zatem śmiało powiedzieć, że zalążków ekologii głębokiej należy szukać przynajmniej pół wieku wcześniej „przed Arne Næssem” […] w zupełnie innej części Europy 2.
2Przykładem antecedencji deep ecology są idee rosyjskich klasyków koncepcji absolutnej ochrony dzikiej przyrody, do których – obok ich pioniera Gieorgija Kożewnikowa (1866–1933) – należy zaliczyć również Aleksieja Krasnitskiego (1923–1985), Stanisława Dyrenkowa (1937–1988) i Feliksa Sztilmarka (1931–2005) 3.
3Współczesne studia nad relacjami ludzi i zwierząt – human-animal studies (HAS) 4, intensywnie rozwijające się w anglojęzycznym kręgu kulturowym – nie są oryginalne na tle rosyjskiego nurtu zwierzęcego. Podobne idee rozwijały się w Rosji, zwłaszcza na przełomie XIX i XX wieku. Można śmiało powiedzieć, że rosyjska myśl ekologiczna była prekursorska wobec HAS. Namysł nad życzliwym stosunkiem do zwierząt pojawił się tam dużo wcześniej. W kodeksie prawnym z 1589 roku istnieje zapis o karze za zabicie psa, której wysokość wyznaczał właściciel. W XVII wieku sąd ukraiński, wzorem prawodawstwa litewskiego i niemieckiego, wymierzał kary nie tylko za uśmiercanie domowych psów, ale też za umyślny ubój bydła, czyli zabicie nie w celach spożywczych, lecz dla rozrywki lub okrucieństwa. W drugiej połowie XIX stulecia nastąpiły radykalniejsze zmiany w sferze prawno-organizacyjnej. Po 1861 roku zainicjowano powstanie Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Petersburgu 5, choć podobno pierwsza tego typu organizacja pojawiła się w Odessie lub w Rydze. Wkrótce otwarto pierwszą lecznicę weterynaryjną i rozpoczęto wydawanie czasopisma „Вестник Российского общества покровительства животным” [Wiestnik Rosyjskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami]. Filie instytucji opiekującej się zwierzętami zakładano następnie w innych miastach (na początku XX wieku było ich już sto), czemu towarzyszyła rejestracja takich czasopism, jak: „Союз покровительства животных” [Stowarzyszenie Ochrony Zwierząt], „Друг животных” [Przyjaciel Zwierząt], „Защита животных” [W Obronie Zwierząt], oprócz których drukowano także specjalne broszury o humanitarnym, chrześcijańskim stosunku do przyrody. Najbardziej znany był wspomniany „Wiestnik” ukazujący się w latach 1867–1909. Warto odnotować na marginesie, że od 1900 roku pismo to pod pseudonimem A. Siedoj redagował Aleksandr Czechow, brat znanego dramaturga. Pod wpływem wielu nacisków obrońców naszych braci starszych 6rosyjskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych zatwierdziło w 1886 roku przepisy regulujące postępowanie wobec zwierząt, ale jeszcze w 1871 roku do ustawy o karach wprowadzono trzy artykuły określające wysokość grzywny za znęcanie się nad zwierzętami domowymi, w tym zapis o tym, komu nie wolno powierzać koni zaprzęgowych 7. W carskiej Rosji zakazano różnych okrutnych zabaw z udziałem zwierząt, na przykład pokazów celowo okaleczanych osobników lub karmienia królikami węży boa. W 1882 roku odbył się w Moskwie pierwszy zjazd działaczy wszystkich oddziałów Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, którego dewiza brzmiała: „Człowiek jest władcą zwierząt, a nie tyranem” 8.
4Zagadnienia poruszane w prasie rosyjskiej na początku XX wieku świadczą o tym, że Rosjanie interesowali się problemem ochrony dzikiej przyrody, a los zwierząt nie był im obojętny. Miało to związek z rosnącą popularnością wegetarianizmu w Rosji – ruchu o podwójnych korzeniach: wewnętrznych (związanych z oddziaływaniem autorytetu Lwa Tołstoja, który po zwiedzeniu rzeźni w Tule zaczął stosować dietę bezmięsną) i zewnętrznych (wynikających z zainteresowań buddyzmem w rosyjskich kręgach ezoterycznych). Jednak Tołstoj jako autor traktatu Nie zabijaj (1900) argumentów na poparcie miłosierdzia dla świata zwierząt też poszukiwał w kulturze religijnej Wschodu. Prekursorem biocentrycznych, a nawet ekocentrycznych idei był rosyjski poeta Nikołaj Szczerbina (1821–1869) 9. Natomiast za poetę, który jako pierwszy wprowadził do liryki motyw współczucia dla zwierząt, uznano Nikołaja Niekrasowa (1821–1877) 10. Wśród pisarzy rosyjskich apelujących o litość i szacunek dla wszelkiego żywego stworzenia znaleźli się przedstawiciele różnych prądów i kierunków literackich i nie sposób ich tu wszystkich wyliczyć 11. Przypomnijmy, że w teorii ciągłości między przyrodą a człowiekiem, sformułowanej przez Aleksandra Suchowo-Kobylina (1817–1903), ścierają się elementy poglądów zoocentrycznych z ideą antropocentryczną 12. Statusem moralnym zwierząt zajmowali się w Rosji głównie filozofowie, publicyści, przyrodnicy oraz ekolodzy. W tym kontekście zastanawiający wydaje się fakt, że zachodnioeuropejskie i polskie kompendia etyki ekologicznej nie uwzględniają roli rosyjskich myślicieli i aktywistów.
5W Rosji na przełomie XIX i XX wieku dają o sobie znać poglądy dotyczące praw zwierząt, głoszone przez intelektualistów z różnych dziedzin. Wśród nich znaleźli się obrońcy naszych braci starszych, krytykujący wszelkiego rodzaju okrutne i bestialskie praktyki z udziałem zwierząt oraz różne formy ich zniewolenia (polowanie dla rozrywki, kłusownictwo, tresura w cyrku, ogrody zoologiczne, wiwisekcja, rzeźnie, zabijanie jako widowisko). Interesowano się moralnym i aksjologicznym statusem zwierząt. Władimir Czertkow (1854–1936) jako prekursor biocentryzmu w Rosji otwarcie i odważnie wystąpił przeciwko myślistwu w eseju Злая забава. Мысли об охоте [Zła zabawa. Myśli o polowaniu, 1890], do którego przedmowę napisał Lew Tołstoj (1828–1910). Prawa zwierząt jako pierwszy opisał – prawnik z wykształcenia – Jakow Kantorowicz, który pod pseudonimem S. Fischer wydał książkę Человек и животное. Этико-юридический очерк [Człowiek i zwierzę. Szkic etyczno-prawny, 1899], rozważającą stosunek człowieka do zwierząt w aspekcie historycznym, religijnym, prawnym oraz moralno-etycznym. Odrębne rozdziały swojej pracy autor poświęcił bolesnym zabiegom operacyjnym dokonywanym na żywych organizmach zwierzęcych w celach naukowych, a także – wegetarianizmowi i funkcjonowaniu towarzystw opieki nad zwierzętami. Kantorowicz uznał, że państwo jest nie tylko zobligowane do obrony interesów zwierząt, ale także ochrona ta musi być regulowana odpowiednimi przepisami prawnymi i winna obejmować wszystkie gatunki, zarówno dzikie, jak i udomowione. Każde zwierzę z uwagi na jego własne dobro zasługuje na bezpośrednią opiekę i ochronę, co ma gwarantować ustawodawstwo prawa karnego. Szkic Człowiek i zwierzę nie był odosobnioną publikacją w dorobku tego autora, wcześniej bowiem opublikował on pracę Процессы против животных в средние века [Procesy zwierząt w średniowieczu, 1898].
6W roku 1903 historyk Pawieł Biezobrazow (1859–1918) wydał rozprawę О правах животных [O prawach zwierząt]. Autor był przeciwnikiem ogrodów zoologicznych, wykorzystywania zwierząt w pokazach cyrkowych oraz sprzedaży ptaków trzymanych w klatkach. Podkreślał konieczność wprowadzenia przez ustawodawstwo kar za znęcanie się nad zwierzętami oraz domagał się przyznania im podstawowych praw. Biezobrazow rozważał też inne zagadnienia, takie jak: zwierzęca dusza, etyczny aspekt stosunku człowieka do zwierząt, wegetarianizm, wiwisekcja i obowiązki homo sapiens wobec innych gatunków. Zainteresowanie tą tematyką badacz uzasadniał osobistym ciepłym stosunkiem do pozaludzkich istot, przyznając, że nie wolno godzić się na tak wielkie i niezasłużone cierpienie, na jakie wciąż narażane jest niewinne życie zwierzęce. Praca O prawach zwierząt stanowi świetny przykład naturalnej i życzliwej reakcji na krzywdę nie-ludzi ze strony Biezobrazowa jako etycznego naukowca, a jednocześnie wrażliwego człowieka. Autor zastanawia się, czy człowiek ma moralne i formalne prawo do tego, by według swego nieliczącego się z niczym uznania „dowolnie rozporządzać życiem byków, koni, krów, czy może korzystać z pracy zwierząt na rzecz ludzi i żywić się ich trupami” 13. Moralne prawo do spożywania mięsa było w ówczesnej Rosji żywo dyskutowane. Głos w tej sprawie zabierało wielu aktywistów, na przykład zwolennik diety bezmięsnej Fiodor Potiechin w artykule z 1909 roku pod wymownym i arbitralnym w ocenie tytułem О трупоедении. Мясное питание с научной и этико-религиозной точки зрения [O trupożerstwie. Spożywanie mięsa z naukowego i etyczno-religijnego punktu widzenia] oraz Jelena Bławatska w słynnym eseju Есть ли душа у животных? [Czy zwierzęta mają duszę?, 1886]. Propagowanie wegetarianizmu z medycznego i filozoficznego punktu widzenia szło w parze z nawoływaniem do okazywania zwierzętom miłosierdzia.
7Problemom dotyczącym etycznego stosunku człowieka do zwierząt poświęcono rozliczne prace, by wymienić: A. Jelskiego Чувство сострадания к животным [Współczucie dla zwierząt, 1879], M. Lisowskiego Немые страдальцы [Niemi męczennicy, 1902] czy Władimira Czertkowa Жизнь одна. Об убийстве живых существ [Życie jest jedno. O zabijaniu żywych istot, 1912]. Obojętnie obok zwierzęcej krzywdy i niedoli nie mógł przejść pisarz i publicysta Iwan Gorbunow-Posadow – wegetarianin, apologeta tołstoizmu. Ten ówczesny „apostoł etyki ekologicznej”, jak go nazwa Władimir Borejko14, wyłożył swoje poglądy w tekście Сострадание к животным и воспитание наших детей [Współczucie dla zwierząt i wychowanie naszych dzieci, 1910]. Głosi w nim śmiałe jak na tamte czasy opinie o prawach zwierząt do godnego życia i wolności od cierpienia. Gorbunow-Posadow z pokorą i skromnością zauważa:
Każdy z nas tworzy tylko jedną cząsteczkę tej wielkiej, tajemniczej, wiecznej, nieskończonej całości, którą nazywamy Życiem. Prócz nas życie przejawia się w milionach otaczających nas żywych istot. Każda z tych istot, nawet ta najmniejsza, dzieli absolutnie wszystkie, na równi z innymi stworzeniami, prawa do korzystania ze światła, powietrza, pożywienia, prawo do miłości i przyjaźni, prawo do uwagi ogółu i udziału we wszystkim, co dał jej byt 15.
8Wypowiedź Gorbunowa-Posadowa przypomina ideę jedności praw sformułowaną przez Jakoba von Uexkülla, który traktował każdą istotę żywą jako podmiot 16. Warto przypomnieć, że niemiecki biolog uznawał prawo do życia każdego stworzenia (nawet owada), a jego nauka o wokółświecie zwierzęcia (Umwelt) 17uczy szacunku do wszelkich przejawów egzystencji: od kleszcza do człowieka. Publicysta rosyjski podkreśla, że homo sapiens jest zaledwie jednym z wielu milionów gatunków zamieszkujących naszą planetę. Zwraca także uwagę na sferę etyki, która obejmowałaby wszystkie istoty żywe. W prawie do życia głosi unicestwienie granic międzygatunkowych, co uderza dziś swym wysoce idealistycznym wydźwiękiem. Im głębsza świadomość i wrażliwsze serce, tym silniej – jego zdaniem – człowiek odczuwa braterską jedność z innymi przejawami bytu, tym pełniej uznaje prawa każdej żywej istoty, szanuje innych i nie pomnaża cierpień wszelkich stworzeń. Poczucie braterskiego związku z każdym przejawem życia nie tylko dowodzi uczuć wyższych człowieka, ale również staje się cechą wyrażającą fundament natury ludzkiej duszy. Osoba, która nie przejawia sympatii i szacunku dla zwierząt, to tylko półczłowiek. Etyczny stosunek homo sapiens do zwierzęcych braci należy kształtować już we wczesnym dzieciństwie. Autor nie był gołosłowny, bo w 1909 roku wydał antologię Друг животных. Книга о внимании, сострадании и любви к животным [Przyjaciel zwierząt. Książka o uwadze, współczuciu i miłości do zwierząt] zawierającą utwory lub fragmenty różnych utworów literackich o zwierzętach, wybrane z literatury rosyjskiej i światowej. Zbiór ten został specjalnie opublikowany z myślą o najmłodszych czytelnikach. Gorbunow-Posadow napisał też cykl opowiadań o zwierzętach, ale na szczególną uwagę zasługuje utwór poetycki Счастлив тот, кто любит все живое… [Szczęśliwy ten, kto kocha wszystko, co żyje…, 1905], ponieważ został on w Rosji ogłoszony hymnem wegetariańskim 18.
9Na początku XX stulecia pisarze i publicyści demonstrowali litość nad dręczonymi i zabijanymi zwierzętami. Stanowcze „nie” wobec maltretowania i unicestwiania dźwięczy w takich esejach i reportażach, jak: Горькая доля [Gorzka dola, 1910] Dmitrija Grigorowicza, Двор смерти [Zagroda śmierci, 1912] Stiepana Radajewa, Кровопийцы и вегетарианцы [Krwiopijcy i wegetarianie, 1912] W. Radugina, Чёрный бык [Czarny byk, 1912] J. Isupowa oraz w felietonach Własa Doroszewicza z 1905 roku: Игра жизнью [Igranie z życiem] i Гладиаторы. Из поездки по Испании [Gladiatorzy. Z podróży po Hiszpanii]. Grigorowicz (autor szkiców fizjologicznych, członek „szkoły naturalnej”) oraz Doroszewicz (publicysta, prozaik, krytyk teatralny) są znani jako jedni z najbardziej utalentowanych rosyjskich dziennikarzy i felietonistów przełomu XIX i XX wieku. Pozostałe nazwiska zupełnie odeszły w zapomnienie (dziś trudno nawet ustalić imię Radugina), ale w tamtym czasie autorzy ci odegrali istotną rolę w propagowaniu etycznego postępowania wobec zwierząt. Z jednej strony bowiem ich utwory to niewiele znaczący epizod w dziejach piśmiennictwa, ale z drugiej – ważny głos w rosyjskiej refleksji etycznej o tym, czy „człowiek brzmi dumnie”. O recepcji wspomnianych tekstów w dawnej Polsce niewiele można powiedzieć. Dzisiaj nikt o nich nie wie, ponieważ żaden nie był nawet przetłumaczony na język polski. Wymienione reportaże, felietony i eseje nie są łatwe w odbiorze – wszystkie mówią o wielkim niezasłużonym cierpieniu i bezwzględnym zabijaniu zwierząt na różne wyszukane sposoby. Uśmiercanie, ćwiartowanie, maltretowanie, katowanie – sprowadzają one rolę człowieka wobec innych istot wyłącznie do okrucieństwa. Teksty odzwierciedlają istotę ludzko-zwierzęcych relacji opartych w głównej mierze na zabijaniu, przemocy i krzywdzie. Skonfrontowanie się z tymi utworami jest nie lada wyzwaniem, nie tylko etycznym, ale także emocjonalnym.
10Trudność sprostania tej lekturze polega na drastyczności opowieści – z jej kart wyzierają makabryczne fragmenty. Bez tych utworów ogląd prolub antyzwierzęcych tendencji w rosyjskiej mentalności początku XX wieku byłby jednak niepełny. Zwłaszcza naturalistyczne opisy reakcji bezbronnych zwierząt na zadawaną im śmierć należą do niezwykle wstrząsających. Obraz zarzynanej ciężarnej krowy, której płód rzeźnicy rzucają psom na pożarcie (Czarny byk), zakatowanego na śmierć pokornego konia, bitego po oczach i zmuszanego do ciężkiej pracy ponad siły (Gorzka dola), zdzierania skóry i wstępnej obróbki ciała wciąż żywego zwierzęcia konającego w konwulsjach i niewysłowionym bólu (Czarny byk), podcięcia gardła padającym w śmiertelnym lęku na kolana bykom z „głupimi i niedowierzającymi oczami” 19(Krwiopijcy i wegetarianie).
11W opisie umierających byków narrator z opowiadania Isupowa odkrywa drugie dno. Tym odruchem bezwarunkowym zdają się one prosić obserwujących ludzi nie tyle o darowanie życia, ile o przebaczenie: „jakby prosząc nas o jakieś wybaczenie” 20, czytamy w tekście Radugina. Czyżby za to, że jeszcze żyją? Obraz klęczących zwierząt rodzi skojarzenia religijne: „klęczeć” znaczy tyle co padać na kolana, a to (nie tylko w przypadku człowieka) nasuwa skojarzenie z modlitwą, a więc sakralnym aktem rozumianym jako myślowy lub słowny kontakt z Bogiem, między innymi w formie prośby. Byki proszą więc o przebaczenie, pozostaje jednak pytanie: kogo – oprawców czy świadków zdarzenia? „Nas”, a więc bohaterów utworu, czy może nas jako ludzkość albo poprzez nas zwracają się do „absolutu”, boskiej instancji? W stwierdzeniu, że „modlą się” one w imieniu wszystkich zabijanych zwierząt do swojego zwierzęcego, tu: „byczego” Boga, błagając o litość, poeta Wieniamin Błażenny nie dostrzegłby akcentu obrazoburczego (w jego wierszu Modlitwa za psy i koty… podmiot liryczny mówi wprost o istnieniu „psiego i kociego Boga” 21). Jednakże w beletryzowanym tekście Radugina „prośba o wybaczenie” kierowana przez zabijanego (ofiarę) do zabijającego (kata) lub przyzwalającego na zabijanie, stwarza sytuację paradoksalną moralnie. Te i podobne przykłady budzą we wrażliwym czytelniku wstręt, obrzydzenie i współczucie. Negatywne emocje zdeterminowane przez straszne czyny, których dopuszcza się człowiek wobec zwierząt, podsycają zaskakujące komentarze, na przykład relacjonujący scenę „klęczących byków” bohater-narrator Isupowa przekonuje słuchaczy, że widok ten jest raczej śmieszny (sic!) aniżeli straszny. W przekonaniu rosyjskich wegetarian 22, zwłaszcza żyjących na przełomie XIX i XX wieku, tego rodzaju opisy odzwierciedlały ciemną stronę ludzkiej natury i wtajemniczały w tę sferę ludzkiej działalności, o której większość woli nic nie wiedzieć, udając, że problem nie istnieje, bo tak jest wygodnie. Można podejrzewać, że miały one wzbudzić taki właśnie rodzaj myślenia u czytelników traktujących zwierzęta wstrzemięźliwie i z dystansem.
12Publicystyka rosyjska, podejmując drażliwy i kłopotliwy temat zadawania (bolesnej) śmierci zwierzętom, nie tylko stanowi smutny dowód makabrycznego fenomenu – okrucieństwa człowieka – ale jest też przykładem przełamania niewerbalizowanego dotąd dramatycznego dysonansu pomiędzy obyczajowo akceptowaną normą a sumieniem. Owocem ludzkiej wrażliwości na zwierzęcy los na początku XX wieku była głównie proza reportażowa, w której wyrażano poglądy o cierpieniu i wykorzystywaniu bydła hodowlanego. Autorzy celowo epatowali czytelnika drastycznymi opisami uboju zwierząt rzeźnych, apelowali o miłosierdzie i litość dla zwierząt hodowanych w celach spożywczych, opisywali dziwny zwyczaj picia świeżej krwi dla zdrowia, zniechęcali do jedzenia mięsa. Nie stronili od przywoływania wstrząsających i szokujących szczegółów z uboju, wyciągali na światło dzienne detale pracy rzeźnika, aby wstrząsnąć ludzkim sumieniem. Stąd prozę reportażową i publicystykę przepełnia emocjonalne zaangażowanie.
13Oponenci zarzucają zwykle obrońcom zwierząt przesadę w epatowaniu uczuciami, ideologiczne zacietrzewienie, a nawet psychologiczną infantylność, co – ich zdaniem – nie powinno górować nad trzeźwym racjonalizmem. Warto w tym miejscu przypomnieć, że wybitne prace Mariana Zdziechowskiego, w tym jego esej O okrucieństwie (1928), powstały właśnie pod wpływem silnego emocjonalnego napięcia. Sądzę, że żaden autor o wrażliwej umysłowości nie zdobędzie się na chłodny dystans wobec wyszukanych tortur, cierpienia i śmierci. Ludzie mający w stosunku do zwierząt – jak to ujmuje Zdziechowski – „serca zatwardziałe” 23wysuwają argumenty ośmieszające lub dyskredytujące działania opiekunów i rzeczników nie-ludzi. Uważają, że ochrona zwierząt jest podyktowana emocjami i instynktem w negatywnym ujęciu. Jeden ze współczesnych rosyjskich ekologów zauważa, że istotę rozumną charakteryzują w takim samym stopniu emocje, jak i rozsądek. Właśnie pod emocjami kryją się motywy pobudzające ludzi do działania, określające ich cele 24. Krytyka emocjonalności i archetypowej podstawy humanitarnego stosunku do zwierząt pojawia się również współcześnie w pracach adwersarzy ekologii, praw zwierząt i ochrony przyrody 25. Jeśli sensownie uzasadnia ona kontrargumenty, zasługuje na uwagę, ale gdy zostaje wszczęta bez próby podjęcia merytorycznego sporu ze słusznością podważanych racji – co wymaga rzetelnej wiedzy w zakresie wielu dziedzin (na przykład etologii) – nie jest nawet warta komentarza.
14Z wymienionych wcześniej rosyjskich utworów będących wyrazem oburzenia, a zarazem bezradności wobec niemoralnego zachowania człowieka dowiadujemy się o uśmiercaniu zwierząt hodowlanych w rzeźniach i unicestwianiu dzikiej fauny. Zabijanie w tych warunkach, w porównaniu z wyrafinowanymi pod względem okrucieństwa rozrywkami polegającymi na celowym zadawaniu bolesnej i powolnej śmierci zwierzętom, wydaje się czymś naturalnym, ponieważ można je usprawiedliwić głodem lub samoobroną. Niczym nie da się natomiast wytłumaczyć okrutnych pokazów organizowanych ku uciesze gawiedzi. Tak jest chociażby z korridą, przeciwko której ostrze krytyki kieruje Włas Doroszewicz, we wspomnianych felietonach Igranie z życiem i Gladiatorzy, oraz Władimir Majakowski w ciekawych szkicach Моё открытие Америки [Moje odkrywanie Ameryki, 1926]. Pierwszy korridę widział w Hiszpanii, drugi – w Meksyku. Obaj obnażyli ohydne kulisy tej kuriozalnej i haniebnej rozrywki. Pragnąc zrozumieć, na czym polega atrakcja tego krwawego widowiska, i chcąc wyjaśnić zagadkę jego dużej popularności, Doroszewicz odbył podróż po miastach – od Sewilli przez Kordobę, Kadyks, Grenadę do Madrytu, nie przepuszczając ani jednej walki z udziałem byków. Dlatego też jego Gladiatorzy rozpoczynają się pełną zdziwienia uwagą o ludziach zasiadających na widowni: „Przecież to nie są dzikie zwierzęta. To nie dzikusy. Jakież więc znajdują oni zadowolenie z widoku śmierci, cierpienia, ran, krwi?” 26– pyta felietonista, który podczas „czerwonej serii nieszczęść” widział śmierć aż osiemdziesięciu sześciu byków i około dwustu koni ginących w konwulsjach i strasznych męczarniach. Na jego oczach wyniesiono również z areny kilku ciężko rannych torreadorów, pikadorów i pieszych wojowników (banderilleros). Po ciągłym oglądaniu wielu odsłon korridy Doroszewicz zaczął odczuwać dotkliwe zmęczenie: widział tylko krew, drgawki i wyprute wnętrzności.„Człowiek to podłe zwierzę. Ze wszystkiego urządzi sport” – stwierdza autor, by postawić pytanie retoryczne, sugerujące, że takie krwawe widowisko nie może mieć absolutnie nic wspólnego ze sportem. Człowiek jest „zabawnym zwierzęciem”, chorobliwie dbającym o swój własny wizerunek nawet w obliczu realnego śmiertelnego zagrożenia. Z kolei w felietonie Igranie z życiem Doroszewicz – widząc, jak byk walczy, opiera się, nie chce umierać – konstatuje: „Ze wszystkich zwierząt tylko człowiek, skazany na śmierć, poddaje się bez walki i nie sprzeciwiając się, idzie na egzekucję” 27.
15Swojego obrzydzenia korridą nie krył również Władimir Majakowski, który tak opisał wrażenia z „popisu” matadora:
Nie mogłem i nie chciałem patrzeć, jak wyniesiono szpadę zabijaczowi, a ten wbił ją w serce byka. Tylko po gwałtownej i głośnej reakcji tłumu zrozumiałem, że dzieło dokonało się. Na dole już czekali z nożami na tuszę zdzieracze skór. Żałowałem jedynie, że nie można do byczych rogów umocować karabinu maszynowego i wytresować byka tak, by mógł strzelać 28.
16Warto też zwrócić uwagę na to, jak przygnębiające wrażenia z pobytu w największych rzeźniach świata, znajdujących się wówczas w Chicago, opisał Majakowski. Według poety człowiek pracujący w rzeźni ma dylemat – zostanie wegetarianinem albo zabójcą. Autor bowiem dostrzegł analogię między istnieniem rzeźni w Chicago a rozwijającą się na wielką skalę przestępczością w tym mieście. W takim, tylko pozornie uproszczonym rozumowaniu Majakowskiego można dostrzec rezonans tak zwanego efektu Sinclaira, dostrzeżonego w ostatnich latach przez socjologów (Upton Sinclair w książce Dżungla z roku 1909 odzwierciedlił przerażające stosunki panujące w rzeźniach Chicago 29).
17Niehumanitarne pokazy z udziałem męczonych i zabijanych zwierząt można było też obejrzeć w Rosji. Opisał je Dmitrij Grigorowicz (1822– 1900) w szkicu Gorzka dola. Jednym z nich była popularna nagonka na niedźwiedzia, chętnie oglądana w Moskwie. Bestialskie widowisko wyglądało następująco: na arenie przywiązywano łańcuchem do słupa wygłodzonego i spragnionego niedźwiedzia, którego jeszcze – jakby tego było mało – okrutnie okaleczano: wyrywano mu pazury, wybijano zęby i wypalano oczy, a wszystko po to, by na „nieszczęsne zwierzę” napuścić rozjuszone psy. Sadystycznej „zabawie” towarzyszyły zakłady właścicieli psów o to, który z czworonogów pierwszy zagryzie bezbronną ofiarę. Pomysłowość człowieka w torturowaniu i dręczeniu zwierząt (i ludzi) wydaje się nie mieć granic. Homo sapiens jako jedyna istota w świecie przyrody jest zdolna do wyszukanego okrucieństwa polegającego na świadomym zadawaniu bólu i cierpienia, z którego czerpie przyjemność. Inną formą „szlachetnej” rosyjskiej rozrywki było strzelanie do gołębi. Zdaniem Grigorowicza trudno o bardziej odstręczający proceder polegający na bezlitosnym zabijaniu trzymanych w ciemnym i ciasnym pomieszczeniu ptaków. Gołębie głodzono jedynie do pewnego stopnia. Miały być na tyle silne, żeby przeżyć do dnia widowiska,„zawodów”, i na tyle słabe, by ułatwić celny strzał do wypuszczanych kolejno osobników. Grigorowicz podaje w wątpliwość moralność i poziom kultury osób biorących udział, biernie i czynnie, w tego typu przedstawieniach. Są oni ludźmi z pozoru kulturalnymi, jednak w ich wnętrzu siedzi bezwzględna bestia („zwierzę”), w każdym z nich drzemie instynkt gniewu i żądza tępienia żywych istot. Najbardziej zastanawia autora fakt, że wśród uczestników takich barbarzyńskich zabaw są nie tylko przedstawiciele pospólstwa, „półpijani i półdzicy rzeźnicy, mieszczanie i złodzieje”, ale i ludzie wykształceni, bywalcy teatrów i salonów, gdzie prowadzą umoralniające dyskusje, skarżąc się na ucisk władzy, gdy tymczasem sami dopuszczają się ciemiężenia słabszych od siebie istot.
18Dmitrij Grigorowicz na tym nie poprzestaje. Inne przykłady ludzkiego bestialstwa z Gorzkiej doli miały sprawić, że wrażliwy na cudzą krzywdę człowiek po przeczytaniu tekstu odczuje moralny dyskomfort, a być może również wstyd z powodu postępowania własnego gatunku. Ale czy można wziąć na siebie odpowiedzialność za okrucieństwa homo sapiens? Po lekturze szkicu Grigorowicza faktycznie trudno uwierzyć, że ludzie są zdolni do takich przerażających czynów i niegodziwości. Bo czy można pogodzić się z makabryczną zabawą dorastających chłopców, którzy trzymają girlandy żywych ptaków nanizane oczodołami na gałąź? Podobnie granice wyobraźni przekraczają fakty, że ludzie zdzierają skórę z żywych koni, że topią psy, że zabijają koty, że niszczą gniazda, że szczują psy na trzymane w klatkach wygłodzone lisy, wilki i zające. To tylko kilka przykładów z długiej listy ludzkiego okrucieństwa wobec zwierząt. Autor wielokrotnie zwraca uwagę na odczuwany przez zdezorientowane zwierzęta strach i ból. Krytykuje maltretowanie innych istot i wszelkie nieetyczne zjawiska, które nie przynoszą człowiekowi chluby, a wręcz przeciwnie – stanowią świadectwo wielkiej hańby dla rodzaju ludzkiego. Grigorowicz ma odwagę przyznać, że pod względem okrucieństwa ludzie są gorsi od zwierząt. Co więcej, pisarz dowodzi, że człowiek powinien uczyć się lojalności właśnie od zwierząt:
[…] należałoby oczekiwać, że zwierzęta, szczególnie te pożyteczne i bliskie człowiekowi, zasługują na jego uwagę i lepsze traktowanie. W rzeczywistości dzieje się dokładnie na odwrót: przeważnie nie doświadczają tego – dobrze, jeśli spotka je obojętność, lecz w większości przypadków to okrucieństwo – z czego można wnioskować, że wdzięczność za dobro, przywiązanie i poświęcenie cechuje raczej zwierzęta niż ludzi 30.
19Nie można przejść obojętnie obok rzeczywistości ukazanej przez Grigorowicza. Cyrk, wiwisekcja, polowanie, zabijanie ciężarnych i karmiących bądź karmionych zwierząt – wszystko to budzi w czytelniku obrzydzenie i wstręt. Początek utworu nie zapowiada jednak makabrycznej treści, co sugeruje już tytuł. Gorzka dola bowiem rozpoczyna się opisem pięknego letniego pejzażu. Spokój dnia zostaje zakłócony przez pewnego dżentelmena, który powrócił z Paryża do Rosji, by na łonie rodzimej natury polować na ptaki. Oddaje strzał z dwururki jedynie dla rozrywki. U jego nóg w przedśmiertnych drgawkach dogasa życie dwóch istot, których myśliwy nawet nie zabiera ze sobą, odchodząc dalej w dobrym nastroju. Kontrasty stosowane przez autora mocniej oddziałują na wrażliwość czytelnika, podkreślają dysonans między bezwzględnym zabijaniem a beztroskim samopoczuciem sprawcy niepotrzebnej śmierci. Opis podsumowuje ironiczne i pełne niedowierzania pytanie narratora o sens tego, co się stało: czy polowanie można uznać za miłą zabawę, za przyjemną rozrywkę? Pisarz krytykuje zabijanie dla sportu, dowodząc, że w porównaniu z profesjonalnym łowiectwem jest ono pozbawione sensu. Okrucieństwo staje się w ujęciu autora niepowtarzalną cechą ludzką. Człowiek jest gorszy od zwierzęcia, ponieważ, jak pisze Grigorowicz:
Syty wilk przebiegnie obok stada owiec i żadnej nie tknie. Syty człowiek z okrucieństwem będzie prześladować zwierzę i zabije je, znajdując w tym zadowolenie, zdrowie, a nawet szlachetną (?) rozrywkę.
20W kontekście wielu podobnych przykładów wskazujących na brak litości u ludzi dla innych stworzeń, autor przypomina fragment z Księgi Koheleta, opowiadający o radykalnym zrównaniu (bez wyjątku) wszystkich istot zgodnie z ideą vanitas vanitatum.
21Jeszcze drastyczniejsze sceny umierania ukazuje reportaż Stiepana Radajewa Zagroda śmierci. Narrator opisuje rzeźnię, miejsce taśmowego zabijania, po którym oprowadza go sam dyrektor Ignatjew, szczegółowo wyjaśniający przebieg pracy rzeźnika. Drobiazgowa relacja na temat tego, co dzieje się od chwili dostarczenia transportu byków do zaspokojenia potrzeb żywieniowych mieszkańców Petersburga, jest przejmującym sprawozdaniem z zabijania istot, które nie chcąc umierać, okazują swoje przerażenie: opierają się, unikają ciosów nożem, drżą ze strachu, bojaźliwie prychają, wytrzeszczają zatrwożone oczy, panikują. Zastanawiający w tym wszystkim jest fakt, że – w przeciwieństwie do zaciekłej walki o życie na arenie podczas korridy – prowadzone na śmierć byki (i inne zwierzęta) poddają się, pokornie idą na rzeź. Nie są one zdolne do działania, by – jak sugeruje dozorca przybytku – „wziąć pracownika rzeźni na rogi, wypruć z niego flaki i uciec”. Jakby wiedziały, że ich los jest przesądzony, jakby czuły, że próba ucieczki nie ma sensu, a bunt i protest nie rozstrzygną sprawy na ich korzyść. Prowadzenie uległych zwierząt, uznających wyższość człowieka kata, na rzeź oraz proces oprawiania tuszy nie tylko napawa wstrętem do spożywania mięsa, ale także budzi niechęć do człowieka jako sprawcy zwierzęcego nieszczęścia. Nie tyle opis samego uboju jest ohydny, ile uzmysłowienie faktu, że mamy tu do czynienia z wielkim niezasłużonym bólem i cierpieniem – niespotykaną gehenną milczących stworzeń. Rzeźnik nie czeka na zgon zwierzęcia (nie ma na to czasu) i przeprowadza rutynowe czynności. Najpierw te, które gwarantują higieniczne pozyskanie niezanieczyszczonego mięsa (zdzieranie skóry, wyjmowanie jelit i żołądka), a potem pozostałe (ćwiartowanie). Niemal do końca tego procesu narrator obserwuje słabnące odruchy wciąż żywego organizmu, drganie mięśni, skurcze tkanek, słyszy rąbanie kości i czuje mdły zapach krwi, która jest wszędzie wokół. Człowiek może widzieć, słyszeć i wąchać śmierć. Przerażenie budzą chłodne słowa Izmajłowa, weterynarza petersburskiej rzeźni: „Stąd wchodzą żywe byki, a stamtąd […] wychodzą tusze… I tylko rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych może uratować zwierzę od śmierci” 31. Ta beznamiętna relacja Izmajłowa wzbudza w narratorze tak silną empatię, że odnosi te słowa do siebie, wyobraża sobie, że przyszedł do rzeźni żywy, a zostanie wyniesiony z niej martwy. Wstrząsające wrażenie wywiera na nim zwłaszcza tutejsze panoptikum – kuriozalne „muzeum mięsne”, zaprojektowane przez dyrektora gromadzącego różne „eksponaty”:
Tysiące rzeczy. Obrazy z wosku, drewniane, gipsowe modele. Kawałki mięsa, wnętrzności. Zdrowe i chore. Języki, nogi, serca, śledziony, płuca, jelita, kotlety, szynki, rogi, czaszki, szkielety… Wszystko zakrwawione, czerwone, cieknące, spuchnięte, gnijące, bycze, wieprzowe, baranie, cielęce, ptasie.
22Dla Ignatjewa zbiory te są powodem do dumy, dla innych – świetnym i skutecznym środkiem do tego, by „wzbudzić wstręt do kawałka martwego ciała”. Grozę przerażającego osobliwego muzeum podkreśla wyliczenie wszelkich żelaznych i stalowych instrumentów używanych w czasie uboju. Kadzie, naczynia na krew, łańcuchy, haczyki, siekiery, drągi, kotwice oraz mnóstwo świeżej i czerwonej jak cynober krwi – wyliczanka ta nie tylko wywołuje lęk, ale i uświadamia, że unicestwiając miliony istnień w tej pierwszej pod względem mocy przerobowych rzeźni w Europie, człowiek zadaje sobie tyle trudu, babrając się w krwi i trzewiach, żeby jeść. Trudno oprzeć się myśli, że przemysłowa produkcja mięsa już dawno przestała służyć koniecznemu zaspokojeniu pierwszego głodu. Zaczęła ona pomnażać niepotrzebną w takiej ilości mięsną żywność, przekształcając się w monstrualną machinę na niewyobrażalną skalę, taśmową eksterminację innych gatunków, porównywaną dzisiaj coraz częściej do obozów koncentracyjnych.
23W Zagrodzie śmierci Radajewa pojawia się nie tyle istotny dzisiaj problem, jak humanitarnie (a raczej bezboleśnie) zabijać, ile pytanie w rodzaju aporii, czy w ogóle możemy rozpatrywać zadawanie zwierzętom śmierci w kategoriach etycznych. Oto w kancelarii toczy się rozmowa o sposobach uboju bydła i rozważane są trzy możliwości: strzał, ogłuszenie i zastrzyk. Wreszcie pada propozycja, by błyskawicznie odrąbać głowę jako najbardziej humanitarny sposób śmierci. Zostaje to jednak zakwestionowane, ponieważ pojawia się, skądinąd słuszna nawet w świetle dzisiejszej wiedzy, wątpliwość, że śmierć nie nastąpi na tyle szybko, by nie doszło do przebłysku świadomości. Podejrzenie, że w odciętej głowie zwierzęcia na moment zachowa się świadomość, jest – jak na tamte czasy – nowatorskie. Chodzi nie tylko o założenie, że zwierzęta mają świadomość (własnej śmierci) 32, ale też o interesujące spostrzeżenie natury etycznej jednego z uczestników rozmowy:
A tak prawdę powiedziawszy, jakiż to ubój może być humanitarny! Ubój to ubój, i nic więcej. I wszystkie rozmowy o tym to tylko hipokryzja, dla naszego spokoju.
24Ów pogląd na temat ludzkiej obłudy koresponduje ze stanowiskiem współczesnego filozofa Jana Woleńskiego, który uważa, że dyskurs o zwierzętach jest ułomny pojęciowo. Mówienie o etycznym zabijaniu lub o humanitarnym transporcie do rzeźni jest jego zdaniem niekoherentne. Woleński ma rację – zauważa, że humanitarna kara śmierci dla przestępcy, przewidywana w prawodawstwie niektórych państw, nie może być traktowana jako tożsama z humanitarnym ubojem zwierząt.„Zwierzęta inne niż człowiek są niejako umieszczane poza winą i karą, aczkolwiek są karane z punktu widzenia ich celu naturalnego. I dlatego mówienie o humanitarnym ich zabijaniu jest właśnie przejawem hipokryzji – konstatuje filozof – dyktowanej antropocentrycznym humanitaryzmem”33. Dlatego w tego typu rozważaniach Woleński proponuje stosować antropologię filozoficzną w perspektywie zoologii filozoficznej. Stanowisko zwane animalitaryzmem daje gwarancję, że zaczniemy jako ludzie poszukiwać sposobu życia pozwalającego zachować ludzki interes gatunkowy, a jednocześnie okazać respekt dla filogenetycznej natury innych istot. Pora na podsumowanie. Publicystyka rosyjska początku XX wieku miała odegrać istotną rolę w kształtowaniu poziomu moralnego społeczeństwa rosyjskiego, kierując jego uwagę na kwestię humanitarnego traktowania zwierząt 34. Przytoczone utwory zawierają krytykę poczucia wyższości i okrucieństwa ze strony człowieka wobec zwierząt, wskazują na osłabienie i zubożenie jego wrażliwości moralnej w stosunku do naszych braci starszych, diagnozują stępienie uczuciowości wyższej i ślepotę na krzywdę innych istot. Autorzy omówionych tekstów pisali głównie z myślą o koniecznej w Rosji zmianie mentalności związanej z traktowaniem zwierząt, reprezentując typowe dla ich obrońców postawy. Prawdopodobnie ich przeciwnicy, spoglądając niezwykle krytycznie na emocjonalne i pełne zaangażowania postawy prozwierzęce, mogliby sformułować zarzut, że omówione teksty przenika ideologia, hasłowość, moralizatorstwo, a więc poczucie moralnej wyższości, autorom zaś brak ugruntowanej wiedzy i rzetelnej argumentacji, które zastępują pełnym zadęcia apelem o litość i miłosierdzie, wypowiedziami nacechowanymi emocjonalnie oraz radykalnymi poglądami. Wówczas jednak było za wcześnie, by zarzucać publicystom upominającym się o prawa zwierząt brak wiedzy na temat bronionych przez nich gatunków, umiejętności stworzenia im odpowiednich warunków do życia i rozwoju. Najważniejszy był fakt, że dostrzeżono, iż argumentem sprzyjającym dobrostanowi fauny i rozwijaniu intuicji moralnej jest budzenie współczucia i empatii, nie tylko emocjonalnej, ale i kognitywnej. Publicyści rosyjscy położyli kamień węgielny pod współczesną etykę postępowania wobec zwierząt. Jako zwolennicy ideologii praw zwierząt nie skupiali uwagi na sobie jako na etykach propagujących nowe poglądy, posługujących się sloganami. Operowali spektakularnymi przykładami ludzkiego okrucieństwa po to, by uświadomić skalę zjawiska i jego szkodliwość. Tylko w taki sposób mogli zwrócić uwagę na wyrządzane zwierzętom zło i na konieczność prawnego ograniczenia lub wyeliminowania tego okrucieństwa.
25Trzeba pamiętać, że większość publikowanych w Rosji tekstów opisujących cierpienia zadawane zwierzętom ma charakter raczej publicystyczno-dziennikarski i literacki aniżeli naukowy, a ich autorzy z reguły nie podejmowali prób analizy ze perspektywy filozofii moralności. Tym bardziej że w Rosji etyka jako odrębna nauka akademicka nie istniała (z wyjątkiem początku XX wieku). „Rosyjska myśl etyczna, w przeciwieństwie do zachodniej, nie wykształciła się – podkreśla Bożena Żejmo – w samodzielną, autonomiczną dyscyplinę naukową” 35. Wykładnią rozważań etycznych, a właściwie poszukiwań w dziedzinie moralności, była publicystyka i literatura. Ówcześni publicyści nie wyjaśniali, dlaczego niewłaściwe traktowanie zwierząt jest złem moralnym. Jednak od czegoś trzeba było rozpocząć działania na rzecz ich obrony, więc odwoływanie się do wrażliwości i świadomości – poprzez poruszanie takich spraw jak na przykład będące na porządku dziennym maltretowanie zwierząt (za pomocą informacji czy obrazowania, ilustracji) 36– stanowiło dobrą okazję, by jednoznacznie się temu przeciwstawić. Ponadto był to dopiero początek długiej drogi od prawdy serca do rozumu, a więc od spontanicznego, uczuciowego reagowania na zwierzęcą krzywdę do przemyślanego, racjonalnego protestu moralnego z solidnym merytorycznym fundamentem naukowym. Na końcu tej drogi dopiero niedawno znalazła się dyscyplina animal ethics. Ówcześni autorzy opierali się na założeniu, że ujawnianie praktyk znęcania się nad zwierzętami może – poprzez budzenie litości i szokujące oddziaływanie – wpływać na zmianę ludzkiego myślenia i postępowania. Materiał ten należy traktować jako prolegomena do współczesnych rozważań z zakresu teorii i praktyki etyki ekologicznej. Wtedy – w Rosji przełomu XIX i XX wieku – było zbyt wcześnie, aby adresować artykuły lub utwory o problematyce teoretycznej „do czytelników już przekonanych o złu tkwiącym w zadawaniu cierpień zwierzętom, a poszukujących filozoficznych uzasadnień tego przekonania” 37. Przekonanie takie należało dopiero rozwinąć. Czytelnikom trzeba było najpierw zło moralne w odniesieniu do zwierząt uzmysłowić, a następnie je uzasadniać. Były to próby wznoszenia nowej konstrukcji etycznej. Etyka postępowania wobec zwierząt i studia nad aksjologicznym statusem innych niż człowiek stworzeń to dyscypliny bardzo młode, opierające się na najnowszych badaniach etologów nad zwierzęcym umysłem, z których dzisiaj wyłania się niemal animal sapiens, a wówczas zaledwie świtały idee pozwalające wyobrazić sobie animal sentiens.
Notes de bas de page
1 Na prośbę redaktorek i z szacunku do czytelnika nieużywającego cyrylicy tłumaczę tytuły czasopism.
2 K. Wojciechowski Nie zabijajcie nam gołębi!, „Dzikie Życie” 2013/2014 nr 12/13 (234/235), s. 25.
3 В. Е. Борейко Классики концепции абсолютной заповедности, Киев 2013.
4 Zob. C.Wolfe Animal studies, dyscyplinarność i post(humanizm), przeł. K. Krasuska, „Teksty Drugie” 2013 nr 1/2, s. 125; A. Filipowicz, M. Żółkoś Zwierzęta rzucają wyzwanie, „Jednak Książki” 2014 nr 2: Zwierzęcość http://cwf.ug.edu.pl/ojs/index.php/JednakKsiazki/article/view/146/85 (dostęp: 8.2.2015).
5 В. Е. Борейко Белые пятна природоохраны, Киев 2003, s. 102.
6 W moich ostatnich artykułach konsekwentnie nazywam zwierzęta braćmi starszymi, a nie młodszymi, ponieważ to pierwsze określenie odpowiada historii naturalnej człowieka i zwierząt. Podkreślam w ten sposób starszeństwo ewolucyjne zwierząt. Nie piszę „starsi” w dosłownym tego słowa znaczeniu, czyli mając na myśli wyłącznie te gatunki, które wyewoluowały przed człowiekiem, ponieważ istnieją zwierzęta udomowione i wyhodowane przez homo sapiens, np. psy. Człowiek jednak nie wyhodowałby nowych ras bez gatunków wcześniejszych. Według danych i hipotez paleontologii z lat 50. XX wieku życie na Ziemi powstało przed około półtora miliarda lat temu, człowiek zaś – przed zaledwie około milionem, i jest wystarczającym powodem, dla którego o zwierzętach jako takich możemy mówić „bracia starsi” (o historii życia na Ziemi – zob. Z. Kielan-Jaworowska Czterysta milionów lat historii kręgowców, Wiedza Powszechna, Warszawa 1965, s. 26–33). Jednak według nowszych źródeł najstarsze ślady życia na Ziemi datowane są na około 3,8 miliarda lat wstecz i takie jest obecne stanowisko większości naukowców. Kiedy mówimy o pojawieniu się człowieka, trzeba też sprecyzować, o jaki gatunek chodzi, np. Homo sapiens sapiens pojawił się około trzysta tysięcy lat temu, a Australopithecus – cztery miliony lat temu, nawet Homo sapiens neanderthalensis pojawił się wcześniej niż Homo sapiens heiderbelgensis. Homo erectus pojawił się 1,6 miliona lat temu (zob. M. Machalski, J. Stolarski Paleofakty, Mozaika, Warszawa 2000, s. 5–14; M. Benton Paleontology and the History of Life, Harvard University Press, Cambridge, MA 2009). Jeśli będziemy pisać wyłącznie o psach lub krowach, wówczas możemy stosować formułę „bracia młodsi”, ale nie powinno to być obligatoryjne, ponieważ fakt naukowy, że zwierzęta mają starszych przodków od naszych praszczurów, daje im prawo i przywilej, by taką formułę w odniesieniu do nich stosować. „[…] wszystkie żyjące obecnie na naszej planecie stworzenia pochodzą od wspólnych przodków, których ewolucja trwa już ponad 3,5 miliarda lat” (P. Łoś Status dowodów ewolucji: ujęcie klasyczne a pogląd Richarda Dawkinsa, „Poznańskie Studia z Filozofii Nauki” 2014 nr 2. Filozoficzne i metodologiczne konteksty w badaniach biologicznych, red. K. Kiedrowski, M. Weiss, Wydawnictwo Nauka i Innowacje, Poznań 2014, s. 97). Kiedy piszę o zwierzętach sensu largo, poszukując synonimu dla słowa „zwierzęta”, chętniej sięgam po określenie „bracia starsi” niż „młodsi”, by podkreślić fakt, że pierwsze na Ziemi były zwierzęta, dopiero potem pojawił się na niej człowiek. Określenie „bracia mniejsi” jest natomiast pewnym nieporozumieniem i wyraża stanowisko antropocentryczne z odcieniem szowinizmu gatunkowego, oddaje bowiem lekceważący i pobłażliwy, a nawet godny politowania stosunek do zwierząt. Sugeruje, że zwierzęta są mniejsze od człowieka nie tylko rozmiarem (nie wszystkie), ale i rozumem. Nie można zapominać, że św. Franciszek, choć do różnych komponentów przyrody zwracał się słowami „bracie”, „siostro”, nie określał mianem „bracia mniejsi” zwierząt, lecz zakonnych współbraci, np. w Drugiej Regule (Pisma św. Franciszka z Asyżu, przeł. K. Ambrożkiewicz, Ojcowie Kapucyni, Warszawa 1976, s. 87). Do poglądów franciszkańskich nawiązuję w artykule Koncepcja osobowości bohatera w opowieści Borysa Zajcewa „Błękitna gwiazda”, „Rusycystyczne Studia Literaturoznawcze” 1992 t. 16: Literatura rosyjska wobec modernizmu i awangardyzmu, red. B. Stempczyńska. Por. także J. Sebesta Pryncypia i wyzwania zoologii teologicznej w kontekście krytyki antropocentryzmu, w: Zwierzęta i ludzie. Praca zbiorowa, red. J. Kurek i K. Maliszewski, Mdk „Batory”, Chorzów 2011, s. 41. Już po wysłaniu niniejszego tekstu do druku natknęłam się na artykuł ks. Waldemara Chrostowskiego, który pisze: „Zwierzęta to nasi «starsi bracia», których Bóg powołał do życia, zanim jeszcze człowiek został stworzony”. Autor używa słowa „bracia”, by oddać znaczenie pokrewieństwa człowieka z innymi istotami żywymi. Zob. W. Chrostowski Status zwierząt w Biblii, „Forum Teologiczne” 2005 nr 6, s. 13. Słowo „bracia” wobec zwierząt oznacza tyle co „kuzyni”, czyli współmieszkańcy Ziemi, i jest obecne w wielu kulturach i religiach.
7 Wszystkie przepisy prawne z tamtego okresu na podstawie: В. Е. Борейко, dz. cyt., s. 103–104.
8 Tamże, s. 107.
9 Władimir Borejko nazywa poetę pierwszym rosyjskim ekofilozofem. Zob. В. Е. Борейко Николай Федорович Щербина (1821–1869) – первый русский и украинский поэт-экофилософ, „Гуманитарный экологический журнал” 2002 t. 4 (1), s. 86–88.
10 Zwraca na ten fakt uwagę Michaił Epstein – rosyjski filozof, kulturolog i literaturoznawca. М. Н. Эпштейн „Природа, мир, тайник вселенной…”. Система пейзажных образов в русской поэзии, Москва 1990, s. 95.
11 Szerzej piszę o tym w książce Literatura rosyjska wobec upodmiotowienia zwierząt. W kręgu zagadnień ekofilozoficznych, Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego, Katowice 2013.
12 Pisarz rosyjski „[…] formułuje pewne ogólne zasady zachowania się zwierząt i wpisuje człowieka do tej kategorii”. Zob. L. Liburska Kultura w ujęciu Aleksandra Suchowo-Kobylina. Homo sapiens w przyrodzie i kosmosie, w: Kultura rosyjska w ojczyźnie i diasporze. Księga jubileuszowa dedykowana Profesorowi Lucjanowi Suchankowi, red. L. Liburska, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2007, s. 222.
13 П. В. Безобразов Права животных, Mocква 1903. http://www.vita.org.ru/library/philosophy/bezobrazov-animal-right.htm (dostęp: 8.2.2015). Tu i dalej, gdzie nie zostało wymienione nazwisko tłumacza, przekład mój – J.T.S.
14 Zob. В. Е. Борейко Иван Иванович Горбунов-Посадов как апостол экологической этики, „Гуманитарный экологический журнал” 2007 nr 4.
15 И. И. Горбунов-Посадов Сострадание к животным и воспитание наших детей, Mocква 1910. http://az.lib.ru/g/gorbunowposadow_i_i/text_0030.shtml (dostęp: 15.2.2015).
16 K. Szewczyk Biologia i sens. Studium witalizmu Jacoba von Uexkülla. Praca habilitacyjna, Akademia Medyczna w Łodzi, Łódź 1993, s. 83–88. Zob. też Istota żywa jako podmiot. Wybór pism Jakoba Johannesa von Uexkülla, przeł. A. Pobojewska, M. Półrola, Studio Wydawnicze Karta, Łódź 1998. Współczesna etyka ekologiczna zakłada, że cała przyroda – ożywiona i nieożywiona – posiada wartość samą w sobie i z uwagi na to kryterium aksjologiczne jest uznawana za podmiot, mający prawo do istnienia i rozwoju, bez względu na to, jaką (nie)korzyść lub szkodę przynosi człowiekowi. Taki imperatyw ekologiczny zyskał akceptację na międzynarodowym seminarium „Pożyteczne aspekty etyki ekologicznej” w 2005 roku w Kijowie. Zob. Б. Е. Патон Права природы так же незыблемы как и права человека, w: Закон «О защите животных от жестокого обращения». Украинский провыв, red. В. Е. Борейко, Киев 2007, s. 57.
17 Termin „wokół-świat” zaproponował Kazimierz Szewczyk, a za nim, w pisowni łącznej, stosuje go Aldona Pobojewska.
18 Muzykę do słów I. Gorbunowa-Posadowa napisali A. K. Czertkowa i M. G. Erdenko. Hymn śpiewano podczas świąt, na zjazdach i zebraniach wegetarian. Zob. В. Е. Борейко Философы зоозащиты и природоохраны, Киев 2012, s. 27.
19 В. Радугин Кровопийцы и вегетарианцы, http://www.vita.org.ru/veg/vegliterature/rabugin_vampire-and-vegetarians.htm (dostęp: 8.2.2015).
20 Tamże.
21 O motywach animalistycznych w poezji Błażennego piszę szerzej w książce Literatura rosyjska wobec upodmiotowienia zwierząt…, dz. cyt., s. 303–307.
22 O ruchu wegetariańskim w Rosji obszerną monografię napisał Niemiec. П. Бранг Россия неизвестная: История культуры вегетарианских образов жизни от начала до наших дней, пер. с нем. А. Бернольд, П. Бранг, Языки славянской культуры, Москва 2006.
23 Filozof pisał: „[…] w stosunku do zwierząt mamy serca do takiego stopnia zatwardziałe, że gdyby kapłan począł z ambony zachęcać do litości nad nimi, niezawodnie poczytywano by mu to za dziwactwo, i może nawet ktoś dopatrzyłby się w tym powiewu herezji […]”. Za: M. Zdziechowski O okrucieństwie, Wydawnictwo Znak, Kraków 1993, s. 47.
24 В. Агафонов Об охотниках и их охоте, w: Брось охоту – стань человеком, сост. В. Е. Борейко, Киев 2005, s. 96–97.
25 В. А. Тетера Возвращение Природы: иллюзия прав животных, Киров 2002. Za: В. Агафонов, dz. cyt., s. 97.
26 В. М. Дорошевич Гладиаторы. Из поездки по Испании, w: Собрание сочинений, t. 5: По Европе, Mocква 1905, s. 341. http://ru.wikisource.org/wiki/Гладиаторы_(Дорошевич) (dostęp: 8.2.2015). Następny cytat pochodzi z tego źródła.
27 Tenże Игра жизнью, w: tamże, s. 363. http://ru.wikisource.org/wiki/Игра_жизнью_(Дорошевич) (dostęp: 8.2.2015)
28 Przekład mój fragmentu oryginalnego tekstu Majakowskiego Моё открытие Америки. Глава „Мексика” (wyróżnienia Autora) znajdującego się w wersji elektronicznej: http://www.vita.org.ru/library/prose/mayakovsky-bullfighting.htm (dostęp: 8.2.2015). Wprawdzie w Polsce ukazała się książka W. Majakowskiego O Ameryce. (Szkice i wiersze), przeł. F. Parecki i in., Warszawa 1950, lecz szkice o Meksyku do tego zbioru nie weszły.
29 Według Andrzeja Elżanowskiego efekt Sinclaira „[…] polega na demoralizującym wpływie rzeźni na całe społeczności. Badanie socjologiczne ujawniło ponad wszelką wątpliwość, że stopień przestępczości, przede wszystkim przemocy w rodzinie, wzrasta w okolicach rzeźni o 150–200 proc. To wynika z okrucieństwa. To wynika z psychologii. Sprawcy przemocy – sami są w pewnym stopniu jej ofiarami. Ci, którzy co dzień podrzynają gardła kilkudziesięciu krowom dziennie, nie mogą być normalni i muszą wykazywać patologie społeczne. Tak że jest to nie tylko zło samo w sobie, ale też zjawisko, które niesie ze sobą bardzo złe skutki społeczne” (z wywiadu Anny Sarzyńskiej z Andrzejem Elżanowskim Ubój rytualny jest nie tylko zły sam w sobie, ale też niesie szkodliwe skutki społeczne) http://wpolityce.pl/wydarzenia/55679-prof-elzanowski-uboj-rytualny-jest-nie-tylko-zly-sam-w-sobie-ale-tez-niesie-szkodliwe-skutki-spoleczne-nasz-wywiad (dostęp: 27.1.2014).
30 Д. В. Григорович Горькая доля, „Вегетарианское обозрение” 1910 nr 6–8. Korzystam z edycji internetowej: http://www.ecoethics.ru/old/m4.07/x21.html (dostęp: 10.1.2014). Kolejny cytat pochodzi z tego samego wydania.
31 С. Радаев Двор смерти,„Речь” 1912 nr 57, http://www.vita.org.ru/veg/veg-literature/natural-life-veg-1-almanac1913/04.htm (dostęp: 8.2.2015). Następne cytaty z tego wydania.
32 Badania nad świadomością zwierząt rozwinęły się w drugiej połowie XX wieku, por. np. D. R. Griffin Umysły zwierząt. Czy zwierzęta mają świadomość?, przeł. M. Ślósarska, A. Tabaczyńska, gWP, Gdańsk 2004.
33 J.Woleński Podmiotowość zwierząt w aspekcie filozoficznym, w: Status zwierzęcia. Zagadnienia filozoficzne i prawne, red. T. Gardocka, A. Gruszczyńska, Wydawnictwo Adam Marszałek, Toruń 2012, s. 25.
34 Piszę, że miała odegrać tę rolę, ponieważ tego, jaka była recepcja publicystyki w społeczeństwie, nie wiem, a rzecz wymagałaby odrębnego opracowania.
35 B. Żejmo Problemy etyczne we współczesnej prozie i publicystyce rosyjskiej (lata 60.–90.), Wydawnictwo Ibidem, Łódź 2000, s. 7.
36 O tematyce animalistycznej w malarstwie rosyjskim – zob. И. В. Портнова Aнималистический жанр в ХХ веке. Взгляды художников на мир животных. Вопросы анималистического искусства в их теории,„Известия Российского государственного педагогического университета им. А. И. Герцена” 2009 nr 107.
37 D. Chabrajska Czy jesteśmy obcy w przyrodzie?, „Ethos” 2013 nr 2 (102), s. 314.
Auteur
Le texte seul est utilisable sous licence Creative Commons - Attribution - Pas d'Utilisation Commerciale - Pas de Modification 4.0 International - CC BY-NC-ND 4.0. Les autres éléments (illustrations, fichiers annexes importés) sont « Tous droits réservés », sauf mention contraire.
Maszynerie afektywne
Literackie strategie emancypacji w najnowszej polskiej poezji kobiet
Monika Glosowitz
2019
