Łowienie koni
p. 184-185
Texte intégral
1Urzędnicy posyłani w stepy jeżdzą zwyczajnie także konno lub też we własnych drogach lub w tarantassach1; dodają im zwykle w drodze konnego Kirgiza na posyłki, który odpowiada naszemu dziesiętnikowi; pewna liczba takich Kirgizów utrzymuje się zwykle przy zarządzie w Stawce Chana, ubierają się oni tak jak i inni Kirgizy, lecz mają na piersiach znak blaszany, podobny do tego, jaki mi się nieraz zdarzyło widzieć u dziesiętników na Litwie, a zdaje się że i Sołtysy w Polsce noszą podobne godła swojego urzędowania; Kirgizy stepowi bardzo się ich boją, czy też poważają, bo zawsze posłuszni na wszelkie wezwania. Rozumieją oni po większej części, nawet i mówią po rossyjsku i bywają posyłani albo sami tylko, jako gońcy czy też towarzyszą wysyłanym urzędnikom ze Stawki Chana, do różnych miejsc stepów; znają je doskonale i są wybornymi przewodnikami i strażą dla delegowanych: mając udać się w podróż, zabierają zwykłe z sobą arkan lub ukriuk do łowienia koni; arkan jest rodzajem powrozu ułożonego w pierścienie, z końcem zaopatrzonym w pętlę; najpodobniejszy on do tych pętli, których używają hycle do łowienia psów na ulicach, ukriuk zaś stanowi długą i giętką laskę lub właściwiej tyczkę, do której na jednym końcu przymocowany mocny, cięki szpagat, tak prawie zupełnie jak włosy u smyczka nienapięty, lecz najwolniej do niego przyczepiony, i to nie do całej długości tyczki, ale tylko do jednej trzeciej jego części; koniec, gdzie jest przyczepiony szpagat, zakładają sobie na ramię, siada[ją] na konia i wlekącym się po ziemi drugim końcem żerdki długiego ukriuka puszczają się przed powozem eskortowawym, wybierając zawsze drogę w miejscach takich, gdzie się zwykle pasą kirgiskie tabuny. Po przybyciu do tabunu urządzają natychmiast łowienie koni potrzebnych do powozu, lub najczęściej łowią sami ukriukiem, pomagają je zaprzęgać i przytrzymywać; przy tej okoliczności zazwyczaj skupia się zaraz kilku lub nieraz i więcej Kirgizów, do zaprzęgania, trzymania, krzyczenia i popędzania koni nieprzywykłych zupełnie do uprzęży. Po wsadzeniu już woźnicy na kozły i forysia na jednego z koni, puszczają od razu przytrzymywane dotąd konie, a krzykiem lub nieraz i biciem zmuszają je do biegu w prostym przed sobą kierunku: te, zerwawszy się z miejsca jak szalone, lecą po stepie z rącząścią prawdziwie stepowych wiatrów, rowy, kamienie, płoty i zagrody, nic by ich nie zatrzymało w biegu, na szczęście nie ma tam żadnej z tych przeszkód, przy której bez wątpienia musiałby paść ofiarą powóz podróżnego, a może by się rozsypały i kości jego po stepie. Kirgizy powożący krzyczą tylko i kierują, a przewodnik to jedzie na przedzie i wskazuje drogę, to zajeżdża z boków i broni od rzucania się koni w stronę. Po przejechaniu tym sposobem wiorst przynajmnij 10–15, bieg koni prawdziwie szalony zmienia się na kłus rączy, który trwa jeszcze jakich wiorst 15–20 lub więcej, aż do pierwszego w tym kierunku tabunu, tam znowu następuje zmiana koni itd., aż do samego noclegu; nocną porą nikt już zwyczajnie po stepach nie jeździ, bezludność ich, brak drogi, czasami jamy, lub szczątki dawnych chuduków itp. trwożą tam w nocy najodważniejszego nawet przewodnika, potrzeba więc koniecznie zatrzymywać się na nocleg i przepędzać go w powozie, lub też, jeżeli się podoba, w nieznośnej kirgiskiej kibitce.
2Przedruk za: E. Ostrowski: Listy z podróży odbytej do stepów Kirgiz‑Kajsackich, t. 2, Grodno 1859, s. 44–47.
Notes de bas de page
1 Tarantas (ros.) – pojazd podróżny, czterokołowy, z budą.
Auteur
-
Edward Ostrowski
(1804–1885)
Le texte seul est utilisable sous licence Creative Commons - Attribution - Pas d'Utilisation Commerciale - Pas de Modification 4.0 International - CC BY-NC-ND 4.0. Les autres éléments (illustrations, fichiers annexes importés) sont « Tous droits réservés », sauf mention contraire.
