Informacja o tekstach
p. 175-178
Texte intégral
1Enemy, „Przyjaciel Domowy” 1866, nr 21 (26 maja), s. 166. Tekst opublikowany w rubryce „Rzeczy gospodarskie – Apteka domowa”.
2Heinrich Felix Paulizky (1752–1791), Lawatywa z dymu tytuniowego, w: tenże, Medycyna dla ludu wiejskiego, przeł. W. Szacfaier, Wilno 1828, s. 512–513.
3Jak utonionych ratować?, w: A. Gałęzowskiego i Spółki „Kalendarz domowy i gospodarski na rok zwyczajny 1835 mający dni 365. (Na po łudnik warszawski ułożony)”, R. Viii, Warszawa (bez daty wydania), s. 50–51.
4Ratownictwo medyczne rozwijało się w Europie już w XViii wieku. Wiek XiX przynosi dość wzmożoną liczbę publikacji poświęconych ratowaniu osób znajdujących się w stanie „pozornej śmierci”, w tym tonących. Jednym z autorów, którzy poświęcali swoje pióro tej tematyce, był Jędrzej Śniadecki (O przypadkach pozornej śmierci i sposobach przywracania tak obumarłych osób do życia, „Dziennik Wileński” 1805, t. 3; 1806, t. 4). Rozgłos zyskała również rozprawa Andrzeja Janikowskiego pt. Przepisy ratowania osób w stanie pozornej śmierci będących (1839). Jakkolwiek zatem humorystyczny pod wieloma względami może się przytoczony artykuł wydać dzisiejszemu Czytelnikowi, to z pewnością nie jest on kuriozalną osobliwością, ale raczej pewnym streszczeniem ówczesnych przekonań w przedstawionej w tytule sprawie.
5Ogłoszenie o cholerze dla nielekarzy. Ułożone przez Radę Lekarską Królestwa Polskiego i zatwierdzone przez Centralny Komitet Zapobiegający Cholerze, „Szkółka Niedzielna” 1847, nr 48 (28 listopada), s. 191–192; nr 49 (5 grudnia), s. 196; nr 50 (12 grudnia), s. 200; nr 51 (19 grudnia), s. 203–204. Całość ogłoszenia: nr 48, s. 191–192; nr 49, s. 195–196; nr 50, s. 199–200; nr 51, s. 203–204. Ogłoszenie to pojawiało się oczywiście i w innych tytułach prasowych (np.w „Gazecie Warszawskiej” w roku 1848). W krótszej wersji zostało opublikowane jako druk ulotny pt. Ogłoszenie o cholerze, które duchowni z ambon podać mają do wiadomości ludu. Ułożone przez Radę Le karską Królestwa Polskiego i zatwierdzone przez Centralny Komitet Zapobiegający Cholerze, bez daty i miejsca wydania, sygnatura Biblioteki Narodowej w Warszawie: DŻS XVIA 3a.
6Jakub Czarnik (?–1879), [Kuracja naturalna], w: tenże, Jakim spo sobem obejść się bez lekarza i lekarstwa. Zasady diety i kuracji natu ralnej, Lwów 1865, s. 6–10.
7Autor propaguje, jak sam to nazywa, „naturalne metody” lecznicze, wegetarianizm (w tym podaje czysto humanitarne powody, dla których ludzie nie powinni zabijać zwierząt), hydroterapię Vincenza Priessnitza i Johanna Schrotha, którego metoda opiera się nie tylko na wodolecznictwie, ale również na ścisłych zaleceniach i obostrzeniach dietetycznych (zob.Oettinger, przypis nr 4–5), przede wszystkim zaś Theodora Hahna, który opracował metodę kuracji łączącą hydroterapię z wegetarianizmem – a trzeba tu dopowiedzieć, że wiele spośród schorzeń i objawów chorobowych jest zdaniem polskiego autora spowodowanych złymi, „nienaturalnymi” nawykami żywieniowymi.
8Dostępne informacje o autorze są więcej niż skąpe. Wiadomo, że był on ojcem nieco już dziś zapomnianego historyka literatury Bronisława Czarnika (zob. W. Bruchnalski, Śp. Bronisław Czarnik. 1858–1918, „Pamiętnik Literacki” 1918 (R. XVi), s. 168), a także adwokata Kazimierza Czarnika (1859–1931) i lekarza Stanisława Jakuba Czarnika (1867–1915). Z książki lekarza Józefa Trzcińskiego, opatrzonej dziwacznym i nieco odpychającym tytułem Człowiek jako zwierzę ssące należy tak do roślinożernych, jak i mięsożernych. Rozprawa o potrzebie używania pokarmów mieszanych (1865), dowiadujemy się, „że twórca tej broszury, p. Czarnik, jest aptekarzem w Bóbrce” (s. 23) – mowa tu o mieście w okolicach Lwowa. Informacja ta podana jest nie bez złośliwości, ponieważ cała pierwsza część rozprawy Trzcińskiego poświęcona jest zjadliwie krytycznemu rozbiorowi napisanej przez Czarnika książeczki. Miarą owej zjadliwości niech będzie następujący cytat: „Wspomnieć tu muszę o jednym wegetarianiście, który, pomimo że wskutek swego pożywienia przysporzył żonie i dzieciom, jak słyszałem, gruźlicę – a nawet i sam ma już takową, przecie jest tak zaciętym obrońcą wegetarianizmu, że chce koniecznie być mu wierny aż do grobowej deski” (s.22–23). Źródła wspominające Bronisława Czarnika podają wszelako, że był on synem nie aptekarza, ale lekarza – albo po prostu lekarza i właściciela apteki zarazem. Zacznijmy od źródła prawie z pierwszej ręki: Oskar Stanisław Czarnik w biogramie Bronisława (brata jego dziadka) podaje, że był on synem Jakuba, lekarza (Słow nik badaczy literatury polskiej, pod red. J. Starnawskiego, t. 3, Łódź 2000, s. 66). Szematyzm Królestwa Galicji i Lodomerii z Wielkim Księ stwem Krakowskim na rok 1875 (Lwów 1875, s. 472) wymienia Jakuba Czarnika z Bóbrki wśród chirurgów praktykujących w powiecie bobreckim. Piotr Szarejko w swoim Słowniku lekarzy polskich XIX wieku (t. 3, Warszawa 1995, s. 96–98) umieszcza biogram Stanisława Jakuba, informując, że był on synem „chirurga (felczera), właściciela dziedzicznej apteki w Bóbrce”. Datę śmierci Czarnika ustaliłem na podstawie podanej tam informacji, że Stanisław stracił ojca w wieku 12 lat.
9Z całą pewnością nie był Czarnik szczególnie znany środowisku medycznemu w Polsce. Słownik lekarzów polskich odnotowuje tylko tytuł jego prawdopodobnie jedynej publikacji (nic więcej nie podaje też Estreicher). Nie wspomina o nim Encyklopedia Orgelbranda. A Józef Oettinger, recenzując książkę Trzcińskiego (fragment tej recenzji w niniejszym tomie), mówi o nim „jakiś p.Czarnik”.
10Jako dodatek do tekstu Czarnika załączam krótki wyimek z książki Władysława Jasińskiego (1827–1903), O leczeniu wodą i innymi środkami naturalnymi. Poradnik domowy, część i, Lwów 1865, s. 55 (nie ukazały się żadne kolejne części tej książki). Jasiński był zwolennikiem wodolecznictwa, ale opartego na naukowych podstawach, nie odmawiał jednak geniuszu takim osobom, jak Priessnitz. Książka jest również owocem podróży, jakie odbył po różnych europejskich kurortach, gdy sprawował jako lekarz służbę wojskową w wojsku austriackim. Na początku lat 60. wrócił do Lwowa, a jego upodobanie do wodolecznictwa wzmogło się jeszcze później, gdy – poważnie zachorowawszy – doświadczył na sobie, jak informuje Słownik lekarzów polskich (s. 196), „zbawiennych skutków leczenia zimną wodą”.
11Podczas gdy Czarnik mówi o mięsie jako przyczynie blednic, Jasiński uznaje blednice za efekt diety bezmięsnej. U drugiego z autorów pojawiają się również motywy orientalizujące (w sensie postkolonialnym): na niejedzenie mięsa mogą sobie pozwolić członkowie społeczności pasterskich, którzy swobodnie oddają się „ciągłemu rozważaniu”, które zapewne jest jakąś formą medytacji, skoro Jasiński przeciwstawia je myśleniu ludzi żyjących w miastach.
Le texte seul est utilisable sous licence Creative Commons - Attribution - Pas d'Utilisation Commerciale - Pas de Modification 4.0 International - CC BY-NC-ND 4.0. Les autres éléments (illustrations, fichiers annexes importés) sont « Tous droits réservés », sauf mention contraire.
