44. Wyjątkowy spacer do Bielan
„Kurier Warszawski” 1830
p. 171-173
Texte intégral
*
1Urząd Municypalny m. s. Warszawy.
Podaje do publicznej wiadomości, że udający się w dniu 31 bm. i r. na spacer do Bielan1 następujący porządek zachować są obowiązani: 1) Tak tam jako i na powrót jadący powinni się trzymać prawej strony. 2) Pojazd każdy powinien iść za pojazdem, mijać się i wyprzedzać nie jest wolno. 3) Wjeżdżający na ulicę Zakroczymską, Fawory, Marymoncką pobocznymi ulicami, jeżeli na nich jest już uformowaną linia pojazdów, powinni się zatrzymać dopóty, dopóki otwór w linii przez policją zrobiony nie zostanie i do niej wpuszczani nie będą. 4) Podobnież zatrzymają się osoby jadące ponad okopami2 przy domie straży celnej około rogatek Marymonckich. 5) Od rogatek jadący tam udadzą się na prawo dołem, wracający górą jechać będą. 6) Za rogatkami również jak i w mieście pojazd iść powinien za pojazdem, mijać się i wyprzedzać jest zabronione. – Warszawa d. 28 maja 1830 r. – Wice Prezydent Lubowidzki3. – Za Sekretarza Jeneralnego Wiernicki.
2PRZEDRUK ZA: „Kurier Warszawski” 1830, nr 143 z 29 maja.
*
3Nigdy Bielany nie były świetniejsze jak wczoraj4, prawie wszyscy mieszkańcy stolicy albo udali się w to przyjemne miejsce, albo napełniali ulice od Frety5 aż do rogatek Marymonckich. Wszystkie okna tych ulic, przybrane kobiercami, zapełniły damy. O godzinie wpół do 6‑tej po południu Najjaśniejsze państwo wyjechało z Zamku. N. paN, przybywszy na Bielany, objechał konno po 2‑kroć z JJ. CC. MM. WIELKIEMI KSIĄŻĘTAMI, a N. CESARZOWA KRÓLOWA w powozie otwartym z KSIĘŻNĄ JEJMOŚĆ ŁOWICKĄ i J.K.M.Następcą PRUSKIM dostojnym swym bratem. Lud zebrany, widząc miłościwego MONARCHĘ i JEGO dostojną RODZINĘ w tym miejscu, w którym dawniej królowie POLSCY zwykle w tym dniu przebywali, wydawał radosne odgłosy. Była to chwila wznawiająca błogie czasy6. [...]
4Przez rogatki Marymonckie przejechało koczów 1371, karet 102, dorożek 585, bryczek 1354, w ogóle powozów 3412, konno 349, a zatem podobno nigdy zjazd nie był liczniejszy7.
5PRZEDRUK ZA: „Kurier Warszawski” 1830, nr 145 z 1 czerwca.
Notes de bas de page
1 Spacer na Bielany warszawiacy tradycyjnie odbywali w okresie Zielonych Świątek, w roku 1830 miał on charakter wyjątkowy, gdyż uczestniczył w nim car Mikołaj i z rodziną, przybyły do Warszawy na sesję sejmową.
2 W roku 1771, w celu ochrony przed zarazą, miasto zostało otoczone okopami dla kontroli podróżnych. Wjazd był tylko w wyznaczonych miejscach; po rozbiorach stanęły tam rogatki celne.
3 Józef Lubowidzki (1788–1871) – członek Rady Stanu i marszałek sejmu Królestw Polskiego.
4 Był to ostatni moment świetności spacerów na Bielany. W następnym roku z racji powstania na Bielany nie jeżdżono, natomiast w 1832 roku na tradycyjnej trasie przejazdu rozpoczęła się budowa Cytadeli. W związku z tym „Kurier Warszawski” z 11 czerwca 1832 roku pisał: „Referendarz Stanu Wice Prezydent Miasta Stołecznego Warszawy. Ponieważ droga do Bielan przy koszarach Aleksandryjskich z okazji robót fortyfikacyjnych jest przekopaną, zatem udającym się w dniu dzisiejszym do Bielan najdogodniej będzie jechać ulicami Nalewki, Pokorną, około koszar Saperskich, ponad okopami do rogatek Marymonckich, na całej tej przestrzeni straż policyjna będzie rozstawioną dla wskazywania publiczności dogodnego przejazdu. Gerlicz. Sekretarz, T.Kowalski”. W kolejnych latach zwyczaj ten coraz bardziej przekształcał się w święto ludu warszawskiego.
5 Tj. Freta.
6 Powszechnym odczuciom daleko było do opisywanych w prasie uniesień. Porównując Warszawę z Krakowem, tak wspominał Jełowicki tamte czasy: „Taki był ówczesny stan Warszawy; niewolnictwo jawne, a zmowy tajemne i w wojsku, i w szkołach, i pod czamarą, i pod habitem: duszno było w Warszawie, jak przed wielką burzą; każdy się jej spodziewał, a nikt nie wiedział, skąd przyjdzie; a tymczasem wszystko strojnie, świetnie i huczno, jak gdyby w dnie wesela i szczęścia. W Krakowie ulice puste, jak w czasie morowej zarazy, a jak powóz zaturkocze, to wszyscy idą do okien zobaczyć to cudo; w Warszawie nieustanny turkot powozów i bębnów, pełno ludzi po ulicach, po ogrodach, po przedmieściach; niby wesoło, a strach; każdy się ogląda, czy kto nie podsłuchuje, czy kto nie łapie za kołnierz. A jak zawsze i wszędzie, tak i tu najmniej strachu między uczniami, najwięcej pomiędzy nimi ochoczego gwaru. W Krakowie wszyscy prawie znają się, jakby jedna rodzina; w Warszawie towarzystwo już bardziej podzielone: są grona, gdzie noga moskiewska nigdy nie postała; są inne, gdzie muszą ich przyjmować, choć po trochę; są grona bogaczów, szlachty, kupców, wojskowych, cudzoziemców, mieszczan; a Moskale nigdzie dobrze widziani, chyba u moskiewskich duchów, Moskale wszędzie do towarzystwa polskiego wpraszają się, uważając je sobie za cześć najwyższą, a nie mogąc się wprosić, trzymają się w osobnym gronie, gdzie jak do rynsztoków wszystko to ścieka, co brudne” (Aleksander Jełowicki, Wspomnienia, Kraków 1877, s. 68).
7 W roku 1848, kiedy Bielany odwiedził Paskiewicz, rachunek przedstawiał się następująco: „Dnia onegdajszego przejechało przez rogatki Marymonckie do Bielan: karet 10, powozów 250, dorożek 165, bryczek 300, konno osób 36. Statki parowe i omnibusy odbyły kurs 10‑ciokrotny, prócz tego wiele osób płynęło czółnami. Pieszych było do 20 000” („Kurier Warszawski” 1848, nr 157 z 14 czerwca).
Le texte seul est utilisable sous licence Creative Commons - Attribution - Pas d'Utilisation Commerciale - Pas de Modification 4.0 International - CC BY-NC-ND 4.0. Les autres éléments (illustrations, fichiers annexes importés) sont « Tous droits réservés », sauf mention contraire.
