26. Ciekawostki z „Kuriera”
„Kurier Warszawski” 1829
p. 105-113
Texte intégral
*
1Nigdy tyle nie przedawano lalek w Warszawie przeznaczonych na podarunek kolędy dla dzieci, ile w tym roku, niektóre płacono po kilka dukatów. Pewna uboga panienka robiąca suknie dla dorosłych kobiet przez lat kilka, ledwo tyle miała zarobku, że z trudnością wyżywiła siebie i starych chorych rodziców; zaczęła przeto robić suknie dla lalek i zarobiła tyle w ciągu miesiąca, ile dawniej przez lat 4.
2PRZEDRUK ZA: „Kurier Warszawski” 1829, nr 3 z 3 stycznia.
*
3W Londynie znowu wznowiono dowodzenie, że ziemia wewnątrz jest wydrążona i zamieszkana o 12 mil w głąb od nas.
4PRZEDRUK ZA: „Kurier Warszawski” 1829, nr 8 z 9 stycznia.
*
5Szachowy klub londyński z takimże klubem edynburskim gra już od 3 lat i 4 miesięcy jednę partią szachów, która się jeszcze nie skończyła.
6PRZEDRUK ZA: „Kurier Warszawski” 1829, nr 8 z 9 stycznia.
*
7Obywatelka tutejsza, mająca teraz lat 58, a od zamążpójścia, to jest przez lat 40, ciągle mieszkająca na Rybakach lub na ulicach Brzozowej i Mostowej1, zawsze zajęta gospodarstwem i wychowaniem 12‑ściorga dziatek, nie znała innej części Warszawy prócz tej, w której tak długo mieszkała. Teraz dopiero pierwszy raz widziała Nowy Świat, ulice Elektoralną i Królewską, a to odwiedziwszy swe córki, które niedawno poszły za mąż i na tych ulicach mieszkają.
8PRZEDRUK ZA: „Kurier Warszawski” 1829, nr 9 z 10 stycznia.
*
9Niedawno powieszono w Edynburgu zbrodniarza, który popełniał morderstwa dla sprzedania ciał swoich ofiar tamecznej anatomii. Ten potwór tak potrafił sprzątać ludzi ze świata, że żadnego śladu gwałtu nie można było znaleźć na ciałach osób zamordowanych!
10PRZEDRUK ZA: „Kurier Warszawski” 1829, nr 12 z 13 stycznia.
*
11W Londynie dają teraz w wielkim teatrze następującą pantomimę: Arlekin nabity w moździerz i wystrzelony w lożę blisko sceny obiega kilka razy naokoło świecznika wiszącego u sufitu, wskakuje w będącą naprzeciwko lożę, skąd znowu puszcza się na teatr; a na ostatek wsiada z Kolumbiną w balon i ginie w obłokach. Scenę tę przyjęła publiczność z niezmiernym zadowoleniem.
12PRZEDRUK ZA: „Kurier Warszawski” 1829, nr 16 z 17 stycznia.
*
13Wybornej sanny używała wczoraj prawie połowa ludności tutejszej stolicy; między godziną 4‑tą a 5‑tą po południu na celniejszych ulicach, a szczególniej na Nowym Świecie trudno się było przecisnąć między sankami. Jak zwykle Wiejska Kawa2 miała pełno gości; wiele pań czekać musiały [sic!] na miejsca. Kilka salop zwróciło uwagę lubowników pięknych ubiorów, osobliwie też karmazynowa z sobolami i błękitna z szlakiem greckim. Do najgustowniejszych kapeluszów policzyć można pąsowy z czarnymi piórami i paliowy3 z wstążkami lila. Na zawrocie4 z Krakowskiego Przedmieścia w ulicę Senatorską wypadł z sanek woreczek, dzieło ślicznych rączek; widzi to grzeczny kawaler, podnosi, sanki spieszno ujeżdżają, bieży za nimi, oblany potem dogania aż w środku ulicy Miodowej, zatrzymuje śliczną jadącą, oddaje zgubę; i widzi, że gonił za tą, która przed kilką miesiącami nie przyjęła jego ręki! Ta nowa grzeczność tyle ją ujęła, iż podobno jeszcze tych zapust odbędzie się wesele, zwłaszcza że w tymże woreczku znajdowała się obrączka już dawniej na zaręczyny przeznaczona, co wróży szczęśliwą małżeńską przyszłość.
14PRZEDRUK ZA: „Kurier Warszawski” 1829, nr 18 z 19 stycznia.
*
15Właścicielka, doniósłszy już przez pisma publiczne o nowo urządzonej kawiarni pod znakiem Caffé Royal przy ulicy Elektoralnej nr 794, na sposób zagraniczny, tudzież od dawna egzystującej Kawy Wiejskiej, ma honor polecić się Sza[nownej] Publiczności, a szczególniej damom, które licznie miejsce to już w d. 18 bm. zwiedzały, by nadal obecnością swą raczyły zaszczycać. Ufa, że gdy w niczym nie szczędziła kosztu, by Szanowną Publiczność zadowolić, iż zjedna sobie Jej względy, zwłaszcza gdy przez dobranych artystów kwarteta w niedzielę, poniedziałek i piątek, od godziny 5 do 10 wieczorem wykonywane będą i w dnie te tytuniu palić nie będzie wolno. Nadmienia przy tym, iż wszelkich napojów, cukrów, pączków i ciast różnych dostać można. Wjazd, równie jak wyjazd, najdogodniej w dwóch obszernych dziedzińcach jest urządzony.
16PRZEDRUK ZA: „Kurier Warszawski” 1829, nr 21 z 22 stycznia.
*
17Mróz lekki i wyborna sanna dozwoliły mieszkańcom stolicy wczoraj, w dniu spoczynku używać przejazdki we wszystkie strony. Sankarz o godzinie 10‑tej wieczorem, po ukończonym widowisku w Teatrze Narod. zapytany, wiele osób dziś woził, zapewnił, że miał ich w swych sankach 45; a że już sanek do najęcia jest 600, więc można przypuścić, iż wczoraj używało sanny osób około 20 000, prócz tych, co mają własne sanki.
18PRZEDRUK ZA: „Kurier Warszawski” 1829, nr 25 z 26 stycznia.
*
19W Paryżu wynaleziono bęben, który ciągną 2 konie za muzyką. Bęben ten wtóruje wielkiemu marszowi ułożonemu na cześć króla Karola X przez p. Ober. Ton jego wyrównywa hukowi armaty. 24 doboszów bije w ten bęben ogromny, gdy marsz bitwę wyraża, a bicie to wydrążonymi pałeczkami podobne jest wówczas do karabinowych wystrzałów. Wynalazca przedaje ten instrument po 10 000 fr., 2 już do Anglii kupiono.
20PRZEDRUK ZA: „Kurier Warszawski” 1829, nr 79 z 22 marca.
*
21Tych zapust przedawano w Paryżu nitki karnawałowe. Są to nici moczone w pewnym gatunku spirytusu. Gdy kogo sen morzy, tańce zmordują itp., wtenczas zapali kilka tych nitek, a ich zapach tak pokrzepi i wzmocni miłośnika zabaw, że się na nowo do wesołości czuje usposobionym.
22PRZEDRUK ZA: „Kurier Warszawski” 1829, nr 79 z 22 marca.
*
23Lubownikom gry w wista donoszę o bardzo rzadkim i prawie nadzwyczajnym zdarzeniu, iż dnia 3 bm. wieczorem w domu nr 473 Lit. C.5, grając w wista, dostałem razem wszystkie 13 atuta. S. Ż.
24PRZEDRUK ZA: „Kurier Warszawski” 1829, nr 79 z 22 marca.
*
25Menażeria znanego Wan Dyntra, przejeżdżając niedawno przez miasteczko bliskie Wenecji, zatrzymała się przed domem pocztowym. Nie wiadomo, z jakiej przyczyny otworzyła się w tej chwili klatka, z której wyskoczył lew z okropnym rykiem i rzucił się na posługacza menażerii, którego niebezpiecznie skaleczył, a potem skoczył na okulbaczonego konia pocztowego, trzymając się prawą łapą siodła, długo siedział, oglądając się na wszystkie strony. Nikt nie śmiał zbliżyć się do rozgniewanego lwa, którego na koniec pocztmistrz tak zręcznie ugodził wystrzałem, że padł na miejscu. Posługacza zawieziono do szpitala, gdzie mu z rozkazu Arcyksięcia Rajnera Wice‑Króla Lombardzko‑Weneckiego (który właśnie wówczas przejeżdżał przez to miasteczko) dano wszelką pomoc, a w przypadku śmierci zapewniono przyzwoite wsparcie dla biednej rodziny.
26PRZEDRUK ZA: „Kurier Warszawski” 1829, nr 86 z 30 marca.
*
27W jednym z miast francuskich za przyczynę do rozwodu podano, że urzędnik cywilny przy ogłoszeniu związku małżeńskiego nie miał na sobie zwykłej urzędowej szarfy!
28PRZEDRUK ZA: „Kurier Warszawski” 1829, nr 88 z 1 kwietnia.
*
29W Rydze ożenił się niedawno po trzeci raz pewien radca rachunkowy, w 66 roku życia. Syn jego, 46 lat mający, w tymże dniu zawarł powtórne małżeństwo, a wnuczka jego 22‑letnia w tym dniu także pierwsze odbyła zamęście. Godną uwagi rzeczą jest, że dziadek wziął żonę 20‑letnią, syn 47 lat mającą wdowę, wnuczka dostała oblubieńca o miesiąc starszego od dziadunia, bo także 466 lat sobie liczy. Wszyscy atoli są kontenci. Dziaduniowa żonka jest młoda i nadobna; synowa rozumna i gospodarna; a mężulo wnuczki jest Krezus!... i dosyć jeszcze żwawy.
30PRZEDRUK ZA: „Kurier Warszawski” 1829, nr 90 z 3 kwietnia.
*
31Pani Bagelini sławna z fechtowania (była 2 lata temu w Warszawie) znajduje się teraz w Bordo, gdzie wkrótce da dowody swojej zręczności.
32PRZEDRUK ZA: „Kurier Warszawski” 1829, nr 171 z 30 czerwca.
*
33W Hadze był szczególniejszy bal maskowy. Salon był czarnym suknem obity, a maski wyobrażały kościotrupy. Śród sceny zabawnej, gdy umarli ci tańczyli kadryle i walce, przedsiębierca balu umarł paraliżem tknięty, co wszystkich balowych śród największej trwogi do domów rozproszyło.
34PRZEDRUK ZA: „Kurier Warszawski” 1829, nr 174 z 3 lipca.
*
35W miasteczku bliskim Berlina przybyły sztukmistrz ogłosił, że chodzić będzie po wierzchu wody. Zebrało się mnóstwo widzów, zapłacono za bilety, ale sztukmistrz zamiast po wodzie, umknął lądem, wcześnie zabrawszy pieniądze!
36PRZEDRUK ZA: „Kurier Warszawski” 1829, nr 177 z 6 lipca.
*
37Artykuł nadesłany. – Lubownikom ptaszków donoszę, że jeśli w Ogrodzie Wód Mineralnych Sztucznych7 ptaszyna wojujący z pieskiem dla obrony swych piskląt zabawił, a nawet rozczulił widzów, tedy i nowy przykład podobny zasługuje na ogłoszenie. Niedawno znaleziono na bruku wypadłego lub wyrzuconego z gniazda wróbelka; zaniesiono go na 3‑cie piętro w Kolegium Pojezuickim8, wsadzono w klatkę, z którą wystawiono go za okno; wkrótce przyleciał stary wróbel, zapewne ojciec albo matka; przez kraty klatki nakarmił pisklę, co po kilka razy co dzień regularnie powtarzał i dopiero przestał dopełniać tego rodzicielskiego obowiązku, gdy wróbelek sam zaczął jadać. – P.
38PRZEDRUK ZA: „Kurier Warszawski” 1829, nr 190 z 19 lipca.
*
39Artykuł nadesłany. – W pewnej wiosce o kilkanaście mil od Warszawy mieszkała biedna włościanka wdowa, a przy niej córka z mężem. Częsty bywał niepokój w domu z powodu złośliwości córki, która nie chciała słuchać napomnień matki i szanować jej starości. Będzie temu dwa tygodnie, kiedy nowa powstała burza w biednej chatce wdowy; kłótnia i wrzawa zamieszała krótkotrwałą spokojność tej rodziny, w tej właśnie chwili i niebo zachmurzone gniew swój obwieszczać zaczęło. Burza się wzmogła, piorun po piorunie uderzał w okolicy. Kłótnia w chatce trwała ciągle; gdy córka uniesiona gniewem podniosła świętokradzką rękę na matkę, mąż jej dopomógł w występnym uniesieniu. Wtem piorun uderza w chatkę, ogłusza córkę i zięcia, i nie uszkodziwszy ich na zdrowiu, zostawuje tylko na ich ciele czerwone znaki. Uderza drugi piorun i zapala chatę. Spłonęło ostatnie schronienie wdowy z całą jej chudobą. Pogrążona w niedoli wyszła o żebranym chlebie; udała się za nią oddzielnie i córka z zięciem. Ci ostatni skruszeni nieszczęściem, w pokorze ducha, jakiej wiara naucza, poczytali to za karę nieba. Wieść o tym wypadku rozeszła się w okolicy; gdzie się tylko nowi żebracy zjawili, wszędzie zwracali na siebie uwagę, ściągając szyderskie przymówki tak dalece, że zięć nudzony z żoną swoją w smutku i zgryzocie oddalił się w dalekie strony, ażeby mu nic nie przypominało dotkliwego zdarzenia, które na nim wielkie uczyniło wrażenie.
40PRZEDRUK ZA: „Kurier Warszawski” 1829, nr 222 z 21 sierpnia.
*
41W Filadelfii w północnej Ameryce znajduje się teraz non plus ultra9 piękności damskiej. Jest to panienka 16‑letnia, córka osadnika szwajcarskiego, która we względzie ciała łączy wszystkie powaby medycejskiej Wenery10. Ojciec, natchniony duchem spekulacji, pokazuje swoją piękną córkę za pieniądze. Natłok ciekawych widzów z daleka i z bliska jest tak wielki, że po kilku latach będą mogli mieć kilka milionów majątku. Widok tej wytwornej piękności kobiecej wzniecił w wielu mężczyznach najgwałtowniejszą miłość, we wszystkich zaś kobietach najzawziętszą nienawiść. 60‑letni bezżeniec, widząc ją pierwszy raz, opanowany został gwałtownym miłości płomieniem. Przewidując niemożność posiadania tej piękności, dostał w nocy pomieszanie zmysłów, a nazajutrz z rana odebrał sobie życie.
42PRZEDRUK ZA: „Kurier Warszawski” 1829, nr 320 z 29 listopada.
Notes de bas de page
1 Rejon Starego Miasta.
2 Zob. tekst nr 39.
3 Tj. w kolorze słomy, jasnożółty (z fr. paille).
4 Tj. na zakręcie.
5 Pod numerem hipotecznym 473 na ul. Senatorskiej stały trzy budynki oznaczone kolejnymi literami. Pod literą A kościół i klasztor oo. Reformatów (dziś św. Antoniego) pod B i c domy prywatne. Ten ostatni, na rogu Wierzbowej i Senatorskiej, należał do redaktora „Kuriera...” Ludwika Dmuszewskiego.
6 Winno być „66”, zapewne omyłka drukarska.
7 Instytut Wód Mineralnych Sztucznych, założony w 1824 roku, mieścił się w ogrodzie przy pałacu Karola Fryderyka Dückerta (tj. pałacu Pod Czterema Wiatrami) przy ul. Długiej, obok ogrodu Krasińskich.
8 Na ul. Jezuickiej na Starym Mieście.
9 Non plus ultra (łac.) – nic nadto, nic poza tym, ani kroku dalej; szczyt doskonałości.
10 Wenus Medycejska – marmurowy posąg bogini Afrodyty z Knidos, będący kopią rzeźby Praksytelesa z Aten.
Le texte seul est utilisable sous licence Creative Commons - Attribution - Pas d'Utilisation Commerciale - Pas de Modification 4.0 International - CC BY-NC-ND 4.0. Les autres éléments (illustrations, fichiers annexes importés) sont « Tous droits réservés », sauf mention contraire.
